Katedra Live

Św. Jan Paweł II w Katedrze

Św. Jan Paweł II w Katedrze 6 czerwca 2008 22:14 wyświetleń: 6863

Jan Paweł II w Katedrze - 11 czerwca 1987 r.

Przemówienie Jana Pawła II

Bazylika Katedralna

   O godz. 16.30 papież rozpoczął trzeci etap szczecińskiego spotkania. W Bazylice Katedralnej papież spotkał się z duchowieństwem, alum­nami, siostrami zakonnymi i członkami instytutów świeckich (na spo­tkaniu było z papieżem wg zgłoszeń notowanych było razem 2 795 osób: 1210 ka­płanów diecezjalnych i zakonnych [z diecezji szczecińskiej - 420], 1017 kleryków z seminariów diecezjalnych i zakonnych [ze Szczecina- 123 alumnów] 555 sióstr zakonnych i 13 osób z instytutów świeckich). Papież podczas katedralnego nabożeń­stwa słowa Bożego przemówił do kleryków całej Polski. Dokonał również poświęce­nia obrazu Miłosierdzia Bożego. Na zakończenie spotkania z alumnami papież ofia­rował bazylice katedralnej kielich, a wszystkim klerykom różańce.

SŁOWO KS. BPA KAZIMIERZA MAJADAŃSKIEGO

Ojcze Święty!

   Tam był, przy ul. Papieża Pawła VI, dom wznoszony po to, by pulsowało w nim «serce diecezji». Tutaj, przy ul. Ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wita Cię naj­dostojniejsza na Pomorzu Zachodnim świątynia, siostrzyca współkatedry kamień­skiej. Tamta trwa rozmodlona samą swoją architekturą, kryjąc szczątki 30 biskupów. Ta zaś 800-letnia wpisuje dziś w swe dzieje datę najdonioślejszą. Czyni to zaś przy wielu świadkach, sama - świadek: świadek tego, że nawet z ruin dźwiga się nowe ży­cie, gdy się to dzieje w imię Boga życia; ta katedra, po wiekach tętni znowuż życiem i rozbrzmiewa chwałą Pana!

   Świadkami są też obecni tu kapłani. Pochodzą z trzech diecezji, bo oni tu razem na rozłogach wielkiej administracji trudzili się trudem niezmiernym Bożych żniwiach; sprzymierzając swoją cichą, kapłańską ofiarę lat powojennych z heroiczną ofiarą, której drugi wskazał, czasu wojny, święty Maksymilian-Maria i ten Biskup-Męczen­nik, którego niedaleko stąd prowadzono w kajdankach do miejsca narodzin dla nie­ba, a którego za dni kilka pozwolisz nam. Ojcze Święty, czcić na naszych ołtarzach.

 

   Niech wszyscy święci Orędownicy wypraszają nam u Boga świętych kapłanów. Nowopowołanych zaprosi do siebie już w tym roku budujące się Seminarium Du­chowne, które dziś, nasz. Gościu Najdostojniejszy i Najmilszy, raczyłeś odwiedzić.

   Są z nami siostry zakonne i członkowie instytutów świeckich życia konsekrowa­nego. Niech będą błogosławieństwem Bożym tej Ziemi. Jest ona ciągle takiej Świę­tej posługi bardzo spragniona.

 

 

PRZEMÓWIENIE OJCA SWIĘTEGO DO ALUMNÓW SEMINARIÓW DUCHOWNYCH

Wskazane czytanie:

Czytanie: 1 P 2,4-10

1. "Oto kładę na Syjonie kamień węgielny" (l P 2,6).

Położyliśmy dziś kamień węgielny pod budowę seminarium kapłańskiegq dla diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Wszystkich przeto zgromadzonych zapraszam, ażeby wespół ze mną rozważyli wymowę słów św. Piotra o "żywych kamieniach" (por. l P 2,5). Apostoł dzieli z nami wielką wizję Bożej tajemnicy; która przenika dzieje ludz­kości. Tajemnicy, która znalazła swe urzeczywistnienie w Ludzie wybranym, która trwa w Kościele. Co więcej: która o tym Kościele stanowi.

   Oto Bóg, który jest Bogiem Przymierza, szuka od początku i poprzez pokole­nia, swego przybytku. Szuka przestrzeni, w której mógłby mieszkać razem z ludż­mi, z nimi obcować. Pragnie bowiem być Emmanuelem. Jego imię w dziejach człowieka brzmi właśnie tak: Emmanuel, Bóg z nami. Mieszkanie Boga z ludźmi ma przede wszystkim swój wymiar duchowy. Jest przestrzenią, w której Bóg obcuje z ludźmi "w Duchu i prawdzie" (] 4,23 ).

 

   2. Chrystus jest kamieniem węgielnym tej budowy. Przestrzeń Ducha Świętego, Ducha Prawdy; Parakleta, otwarła się w sercach ludzkich, otwarła się w dziejach człowieka -poprzez Jego Krzyż i Zmartwychwstanie. Właśnie przez to, że ten «Wę­gielny kamień» został odrzucony przez ludzi. Właśnie przez to, iż - w tym odrzuce­niu - stał się pierwszym "żywym kamieniem": "drogocennym, wybranym u Boga" (por.  1 P 2,4 ). Stał się początkiem Życia i Prawdy dla wszystkich prawdziwych "czci­cieli Boga" (por. J 4,23 ).

   Tak też rośnie z Niego, z Chrystusa, cala owa "budowa w Duchu" (por. l P 2,5), która urzeczywistnia się w dziejach jako Kościół Boga Żywego. Z Jego śmierci na krzyżu rodzą się "żywe kamienie" tej budowy. Jest to bowiem śmierć życiodajna, potwierdzona w dniu Zmartwychwstania -apotem w dniu Pięćdziesiątnicy -jako źródło nowego życia: życia ludzi w Bogu.

 

   3. Stąd też Apostoł pisze: "wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani ja­ko duchowa świątynia" ( 1P 2,5). Jest to właśnie ta przestrzeń Przymierza, prze­strzeń Emmanuela, gdzie obcowanie ludzi z Bogiem wyraża się w "składaniu du­chowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa" (por. 1 P 2,5).

 

»Żywe kamieme".

   Dziś rano na wielkim zgromadzeniu Ludu Bożego Waszego Kościoła przema­wiałem do małżonków; do rodzin. Wszyscyoni są powołani do składania ducho­wych ofiar Bogu w oparciu o to powszechne kapłaństwo wierzących, jakie nosząw sobie od momentu świętego Chrztu. A ofiara ich jest "przyjemną Bogu" za spra­Wą Jezusa Chrystusa; za sprawą tej miłości, którą On umiłował wszystkich łudzi, od ­dając za nich życic na drzewie Krzyża: "umiłował do końca" (por. J 13,1).

   4. To właśnie ze względu na tę duchową ofiarę wszystkich ochrzczonych, dla jej wią­zania na co dzień z Ofiarą Chrystusa w Eucharystii, Bóg powołuje Was; Was wszyst­kich, którzy kiedyś macie zaludnić to seminarium, w nim dojrzeć do święceń, z nie­go wyjść, aby wśród ludzi sprawować służebne kapłaństwo. "Z łudzi wzięci - dla lu­dzi postawieni" (por. Hbr 5,1).

   To właśnie tu, w budowli, jaka rośnie na kamieniu węgielnym, który został po­błogosławiony- ma się dokonywać to szczególne "przejście": ta "pascha", której na imię powołanie kapłańskie. "Z ludzi wzięci -dla ludzi postawieni we wszystkim, co się odnosi do Boga" (por. Hbr 5,1). Wmurowaliśmy przeto ten kamień węgielny, aby był symbolicznym wiązaniem dla wszystkich kamieni, jakie, wchodzą w budowę waszego seminarium: Ta zaś bu­dowa z martwych kamieni ma przyjąć w siebie wspólnotę "żywych kamieni". Ma być w przyszłości codziennym, nieodzownym świadkiem systematycznego procesu, poprzez który przygotowuje się wewnętrzna przestrzeń dla działania Ducha Chry­stusa w młodych ludzkich duszach, przestrzeń dojrzewania powołań kapłańskich. Wyrazem takiej dojrzałości kapłańskiej niech będą słowa Biskupa Michała Kozala. Nie chcąc zawrócić zraz obranej drogi, która zawiodła go na męczeństwo, pisał 9 maja 1940 roku jeszcze z obozu w Lądzie: "W ręce Boże złożyłem los mego życia - i z tym bardzo mi dobrze" (Ks. W Frątczak. Biskup Michał Kozal, w: Chrześci­janie, t. 12, Warszawa 1982 r. str. 69).

   5. Pragnę wyrazić radość, że powstaje budynek seminarium duchownego w Szcze­cinie, który ma stworzyć zewnętrzne warunki dla tego procesu -jakże doniosłego w życiu Kościoła! Pragnę wyrazić radość, że z okazji tej inauguracji zgromadzili się tutaj nie tylko alumni tego seminarium oraz seminariów sąsiednich i diecezji, ale również kapłani, kapłani przede wszystkim z tych właśnie trzech bliźniaczych diecezji, niegdyś jednej gorzowskiej, z kolei trzech: szczecińsko-kamieńskiej, koszlińsko-kołobrzeskiej i go­rzowskiej. Wyrażam również radość, że w tym spotkaniu "żywych kamieni" uczest­niczą obok kapłanów również i siostry zakonne, które wedle charyzmatu danego im w powołaniu, wedle rad ewagelicznych, na swój sposób przyczyniają się do budo­wy' Ciała Chrystusowego, do tworzenia tej przestrzeni żywej, w której działa Duch Święty, działa wich sercach i działa przez ich posługiwanie pośród ludu Bożego ca­łej tej, błogosławionej ziemi.

 

   Sobór Watykański II potwierdził stanowisko Kościoła wyrażone na Soborze Try­denckim w sprawie seminariów duchownych. Kardynał Stefan Wyszyński mówiąc na Soborze o zadaniach seminariów duchow­nych w naszych czasach, przypomniał również polskie doświadczenia historyczne w tej dziedzinie. Mówił, miedzy innymi: "posłużę się przykładem mało znanym, z ru­bieży północnych ówczesnego Kościoła katolickiego, nad dalekim Bałtykiem i nad Wisłą. Bo aż tu dotarła myśl Soboru 'llydenckiego i to niezwykle szybko. Ziarno So­boru 'llydenckiego rozrastało się w drzewo" (przemówienie J .Em. Ks. Kard. Wyszyń­skiego. wygłoszone z okazji czterechsetnej rocznicy Dekretu Soboru Trydenckiego

   O seminariach duchownych, w auli soborowej w dniu 4 XI 1963 r. w obecności Ojca Świętego Pawła VI, w: Duszpasterz Polski Zagranicą, XV [1964], nr l [58], 88-89). W dekrecie Soboru Watykańskiego II - poświęconym formacji kapłańskiej, czy­tamy że seminarium jest sercem diecezji i wszyscy kapłani winni mu chętnie spie­szyć z pomocą (por Optatam totius, 5). W nim bowiem całe kształtowanie alum­nów winno zmierzać ku temu, aby na wzór Pana naszego Jezusa Chrystusa, Na­uczyciela, Kapłana i Pasterza, sposobili się na prawdziwych duszpasterzy.

 

- Do posługi słowa: by objawione słowo Boże coraz lepiej rozumieli, przez rozmy­ślanie posiedli, a mową i obyczajami wyrażali.

- Do posługi kultu Bożego oraz Uświęcania dusz: aby modląc się i spełniając Świę­te czynności liturgiczne wykonywali dzieło zbawienia przez Ofiarę eucharystycznąi sakramenty.

- Do posługi pasterskiej: aby umieli ukazywać ludziom Chrystusa, "który nie przy­szedł, aby Mu służono, ale aby służyć i oddać duszę swoją na okup za wielu" (Mk 10,45; por. J 13, 12-17), aby stawszy się sługami wszystkich, wielu pozyskali (por.l Kor 9,19) (por. Optatam totius, 4).

    6. Pragnę zwrócić się do Boga z najgłębszym dziękczynieniem za wyjątkową łaskę powołań kapłańskich i zakonnych, jaką obdarza On w dzisiejszych czasach Kościół w naszej Ojczyźnie.  Ze słowem pozdrowienia, wdzięczności i zachęty, zwracam się do całej rodziny seminariów duchownych, uczelni teologicznych, domów formacji i studiów zgroma­dzeń zakonnych męskich i żeńskich, do Instytutów Wyższej Kultury ChrzeŚcijań­skiej, do wszystkich. Do przełożonych, profesorów i wychowawców, oraz do alum­nów, kleryków i nowicjuszy oraz nowicjuszek w całej Ojczyźnie. Wypada mi dołączyć tutaj licznych świeckich studentów i studentki teologii i fi­lozofii chrześcijańskiej. Jest to także szczególny znak czasów wżyciu Kościoła po­wszechnego i Kościoła na naszej ziemi. Życie seminaryjne, studia, praca nad sobą, ćwiczenie we wspólnocie i solidarno­Ści musi nieustannie czerpać z jedności Kościoła, z tej duchowej i nadprzyrodzonej mocy, która płynie z prawdy i miłości.

Dlatego też Kardynał Wyszyński - we wspomnianym już przemówieniu - podkre­ślał, że na tym kamieniu na jedności Kościoła, opierają się "cztery kolumny forma­cji młodego pokolenia: jedność z Trójcą Świętą, jedność z Kościołem, jedność z bi­skupem i jedność z Ludem Bożym"..

   7. Teologia winna służyć posłannictwu i to właśnie posłannictwu pasterskiemu Ko­Ścioła. Jest to zarazem służba na rzecz polskiej kultury chrześcijańskiej, jako pod­stawowego dobra własnego N arodu. N auka katolicka winna podejmować i spełniać swoje zadania stosownie do wymagań intelektualnych i moralnych polskiego społe­czeństwa, wymagania te, jak wiadomo, bardzo się podniosły i stale się podnoszą.

   Stąd też ważne jest dla Kościoła i dla społeczeństwa katolickiego ugruntowanie charakteru akademickiego studiów w wyższych seminariach duchownych w całej Polsce. Funkcja dydaktyczna bowiem - czyli nauczania - łączy się z «uprawianiem nauki», ze żmudną niejednokrotnie pracą badawczą, która jest istotna dla twórczo­ści naukowej.

   Rzetelna formacja filozoficzna i teologiczna winna uzdolnić przyszłych kapła­nów - w duchu dialogu-konfrontacji z dzisiejszym światem - do ukazywania chrze­ścijańskiej wizji Boga, człowieka i świata, oraz jej intelektualnych, społecznych i etycznych implikacji.

Zgodnie ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II księża profesorowie winni spełniać swe posłannictwo w Kościele w tej doniosłej dziedzinie, przeświadczeni, że jest to pierwsze i podstawowe zadanie, niezbędne dla "jutra" ewangelizacji prowa­dzonej przez Kościół w naszej Ojczyźnie. Zadaniem tak profesorów, jak wychowaw­cÓw jest pomóc alumnom w pogłębianiu świadomości Kościoła jako wspólnoty za­troskanej o poziom chrześcijańskiego życia wszystkich wiernych. Życie wewnętrzne niech będzie «duszą» apostolstwa, a apostolstwo ze swej strony niech domaga się rzetelnego studium i pogłębionego życia duchownego.

   Choć krótko wypada wspomnieć o roli teologów, w łączności z Pasterzami die­cezji, również w dziedzinie formacji «permanentnej» księży pracujących w duszpa­sterstwie. Z kolei także o ich zadaniach w dziedzinie należytej formacji chrzeŚcijań­skiej laikatu: chodzi o kształtowanie świeckich współpracowników dzieła ewangeli­zacji. Perspektywa zbliżającego się Synodu Biskupów czyni ten postulat szczególnie aktualnym. WInniście zapewnić kompetentną pomoc ośrodkom duszpasterstwa in­teligencji, twórców kultury, ludzi nauki i techniki, a także współpracować w prze­prowadzaniu studium chrześcijańskiego dla duszpasterstwa robotników, rolników, dla całego szeroko pojętego świata pracy.

 

   8. Drodzy Alumni diecezjalni i zakonni! Dokument soborowy określą Wasze zada­nia na etapie formacji, która jest przygotowaniem do sakramentu kapłaństwa. Do spełnienia tych zadań konieczne jest przejęcie się własnym powołaniem, tym - z niezbadanych wyroków Opatrzności -zaproszeniem na drogę kapłańskiego życia. Powołanie to zakłada niepodzielność serca. Idąc do kapłaństwa, odpowiadacie na zaproszenie Chrystusa, któremu towarzyszy łaska. Wielka łaska, łaska na miarę wy­rzeczeń i na miarę posłannictwa. Opuszczacie wszystko, by pójść za Nim w tym szczerym oddaniu samego siebie, kapłan może odnaleźć swoją osobową tożsa­mość, a zarazem swoje miejsce w Kościele iw społec;zeństwie Wezwanie do dosko­nalszego pójścia za Chrystusem wyraża się także w związku kapłaństWa z celiba­tern, czyli bezżennością "dla królestwa Bożego" Chodzi zarazem o upodobnienie się do Chrystusa i zjednoczenie z Nim poprzez posłuszeństwo i właściwe wasze­mu powołaniu ubóstwo.

   Każde pokolenie niesie w sobie specyficzne wartości, ale też na potyka na wie­lorakie trudności. Wasze pokolenie często odczuwa lęk przed "zawierzaniem sie­bie". Zamyka się w sobie. Musicie to przełamywać, by mocą wiary i dynamizmu po­wołania zdobyć się na całkowite pójście za Chrystusem bez szukania "własnych za­bezpieczeń", na służbę Chrystusowi w Jego Kościele... Wasze pokolenie odczuwa, może bardziej niż inne, głód prawdy, a zarazem trudność pełnego otWarcia się na prawdę, otWarcia się "w prawdzie", trudność "zaufania sile prawdy". Jakby czasem brakowało wystarczającej wiary w moc dobra, jaka jest w Was samych, w człowieku, w ludzkim środowisku, w moc dobra obecną w konkretnym środowisku seminaryj­nym i kapłańskim, wspieraną skuteczną łaską powołania i sakramentu. OtWórzcie się na Prawdę, jaką jest Chrystus, by nieść Jego Prawdę i chrześcijańską nadzieję światu. By skupiać w ten sposób i kształtować świeckich współpracowników ewan­gelizacji - tej, która dokonuje się w rodzinach, w parafiach, w środowiskach pracy. Przygotowujcie się i bądźcie otwarci na słuŻbę wspólnocie: na apostolstWo Świec­kich, Niech znajduje ono w Waszym posługiwaniu właściwe miejsce. StWarzajcie dla niego odpowiednie warunki. Po prostu wyzwalajcie je, inspirujcie i pomagajcie mu się rozwijać z pasterską wrażliwością i delikatnością.

   9. Korzystajcie z możliwości, jakie stwarza środowisko seminaryjne dla pogłębienia Waszej wiary i życia duchowego. Niech one formują Waszą osobowość, niech orien­tują Waszą dojrzałość duchową, intelektualną, apostolską. To wszystko pozwoli Wam z całym zaufaniem i wewnętrzną wolnością poświęcić się w sposób nieodwo­łalny służbie kapłańskiej w wymiarze całego życia. Tak bardzo dziś ludziom brak tej postawy wierności na zawsze". Musimy sami trwać wiernie przy darze, jaki dał nam Pan, by móc "umacniać braci".

 

 

   Zachęcam Was do zainteresowania się historią i literaturą, ojczystą i świa­tową, zwłaszcza nurtem religijnym i etycznym, wyrażającym głębię ludzkich poszuki­wań. Musicie umieć przekazać Dobrą Nowinę ludziom, wskazać na chrześcijańskie korzenie kultury ojczystej i jej związki z wrastaniem chrześcijaństWa w tkankę du­chową Europy i świata. Po święceniach musicie być zdolni, właśnie we współpracy ze świeckimi, gruntować w sposób przekonujący podstaw) , etycznego ładu, który jest niezbędny i niezastąpiony w rozwiązywaniu problemów nurtujących społeczeństwo.

   Droga Wasza, Drodzy Bracia, jest trudna, wymagająca. Choć w pewnym sensie jest może łatwiejsza niż droga Waszych kolegów szkolnych, którzy wybrali różne po­wołania świeckie. Wam jest łatwiej doświadczyć, że nie jesteście "pokoleniem per­spektyw", "bez możliwości". Potrzeby apostolskie są wielkie. Pracy nie braknie. Tro­ska społeczności wierzących zapewnia Wam także materialne warunki bytowania.

   Chrystus był ubogi. Nie można autentycznie głosić Ewangelii ubogim, nie za­chowując właściwego dla swego powołania ubóstwa. Dzisiaj się wiele mówi o kate­goriach "być" i "mieć". Od nas wszystkich, kapłanów Jezusa Chrystusa, oczekuje się, abyśmy «byli» wierni wobec wzoru, jaki nam zostawił. Abyśmy więc byli "dla ubogich". A jeżeli "mamy", żebyśmy także «mieli dla drugich». Dzisiaj - bardziej niż kiedykolwiek - cały Kościół żyje "z jałmużny", od najuboższych misji w Afryce, aż do rozbudowanych nowocześnie uczelni i Kurii, ze Stolicą Apostolską włącznie.

   Pamiętajcie przeto: jesteście "z ludzi wzięci i dla ludzi ustanowieni" (por. Hbr 5,1). To niesie ze sobą ogromne zobowiązanie. Zobowiązanie wobec Boga samego, wobec Kościoła, który wypracował ten kredyt zaufania do polskiego kapłana ofiarną służbą, nic raz przypłaconą nawet śmiercią męczeńską. Zobowiązanie wobec ludu, zwłaszcza wo­bec najuboższych. Musicie być wierni. Musicie być solidarni z narodem. Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej uboższej rodziny: Całkowicie oddani Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi i Jego Kościołowi, duszpasterskiej pracy; w jedności z Waszym Bi­skupem czy przełożonymi. Z tego będzie Was sądził Bóg i Wasze sumienie. Tylko ta wierność zapewni Wam spokój sumienia i poczucie szczęścia. To jest także i przede wszystkim droga spełnienia siebie w życiu kapłańskim oraz droga wiecznego zbawienia. Tak więc, święcąc kamień węgielny - zbliżamy się do Tego, który jest pierwszym Żywym Kamieniem Kościoła. Przybliżamy się pełni czci i wdzięczności dla Niego. Pragniemy "ogłaszać dzieła Jego potęgi" (por. l P 2,9) - potęgi Ukrzyżowanej, w któ­rej objawia się do końca moc Miłości. Miłości zbawczej. Miłości odkupieńczej. Potę­gi zmartwychwstałej. W Nim - w Chrystusie - doznaliśmy tej miłości, która jest miło­sierna, która pochyla się nad każdym synem marnotrawnym, nad każdym upadkiem i klęską człowieka: która wychodzi jej naprzeciw. W Nim - w Chrystusie - zbliżamy się do Ojca, do Boga, który jest "bogaty w miłosierdzie" (Ef2,4).

   W mocy tej bowiem Miłości miłosiernej stale jesteśmy wzywani "z ciemności do przedziwnego ...światła" (1 P 2,9), aby stawać się Ludem Bożym: wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem, pośród którego mieszka Emmanuel. Ludem, który w Chrystusie stał się nowo "własnością" swego Stwórcy i Boga, uczestnikiem Jego przed­wiecznych przeznaczeń - "narodem powołanym do świętości" (por. 1 P 2,9).

   Przy tym kamieniu węgielnym, w dniu dzisiejszym poświeconym, patrzymy w przy­szłość - nie tylko tę ziemską, doczesną - patrzymy w przyszłość ostateczną, przyszłość człowieka w Bogu. I mówimy: chwała Tobie, Królu wieków! (por. 1 Tm 1,17).

SŁOWO OJCA SWIĘTEGO NA ZAKOŃCZENIE SPOTKANIA Z ALUMNAMI

   Teraz jeszcze dar dla katedry szczecińskiej, a przedtem mały komentarz do przebiegu naszego spotkania. Były tam pewne punkty nieprzewidziane w progra­mie liturgicznym, ale starałem się na bieżąco tłumaczyć jeden po drugim. Więc na­przód, jak to plurimos annos wybuchło, pomyślałem sobie: oni tutaj w pobliżu ma­ją także i braci z Kościoła wschodniego, a u nich mnohaja lica należy do liturgii. Więc przechodzi...

   Potem sobie pomyślałem, jak bardzo cieszyłby się święty Otto, który należał do innego narodu - wiemy dobrze -a le przybył do nas jako brat, jako apostoł i mówił naszą mową. I zapewne by się cieszył, gdyby słyszał, jak ta katedra stara, osiemset lat licząca, rozbrzmiewa tą mową, a przynajmniej podobną do tej, w której głosił ęwangelię mieszkańcom tych ziem za czasów Krzywoustego. Niech jego relikwie, tu w tej katedrze bywają otaczane najgłębszą czcią. Bo Kościół w Polsce otacza naj­głębszą czcią wszystkich tych, którzy głosili mu ewangelię, bez względu na to, skąd przychodzili. Czy z krajów słowiańskich, czy z Irlandii, czy z krajów germańskich. Przychodzili w imię Chrystusa i przychodzili jako nasi bracia, jako wysłannicy Chry­stusa. To jeszcze druga refleksja, która mi się nasuwa przy dzisiejszym spotkaniu.

   A trzecia, odnośnie okrzyku "zostań z nami". Moi drodzy, czy chcecie, czy nie chcecie, papież zostaje. Nic będzie ten, to będzie inny, ale zostaje. Codziennie we Mszy świętej go wymieniacie, a więc jest obecny w samym środku życia Kościoła. To jest jego przywilej, ale równocześnie jego posłannictwo. Ale żeby jeszcze bar­dziej wyrazić to, że zostaję z wami, tak jak sobie tego życzycie, pragnę ofiarować księdzu biskupowi Kazimierzowi kielich na pamiątkę tego pobytu w Szczecinie, a zwłaszcza w tej katedrze.  Niech ten kielich przypomina o tym, żeśmy dzisiaj wspólnie sprawowali Eucha­rystię. Nie tylko wspominając słownie, ale także z fizyczną obecnością papieża. Bóg zapłać! Ksiądz Stanisław jeszcze mi przypomniał, że oprócz tego kielicha u Księdza Bi­skupa zostały też różańce dla kleryków. Oni dzisiaj są tu strasznie uprzywjlejowani. Wszystko oni. I cała mowa właściwie o nich. Chociaż nie tylko, bo poprzez tę mo­wę o nich ido nich równocześnie my wszyscy także siebie widzimy. Bo my wszyscy też wyrastamy z jakiegoś seminarium i wszyscy wciąż czujemy potrzebę wracania do tego seminarium. Ono jest domem naszego kapłaństwa, jest środowiskiem, w ktÓ­óym to kapłaństwo się rozwinęło. I dlatego mówiąc o seminarium nie miałem wiel­kich skrupułów, że słuchają mnie kapłani siwowłosi jubilacii w pełni sił, że słucha­ją mnie siostry zakonne i że słuchają nas także i różni bracia i siostry świeccy. Tak bardzo ta sprawa stoi w centrum Kościoła. Zresztą, najlepszy dowód to te starania o budowę seminarium dla waszej diecezji. Starania wytrwałe, można powiedzieć, uporczywe, które były dowodem, jak bardzo ta diecezja już zdobyła swoją tożsa­mość. Jeżeli diecezja zdobędzie tożsamość, swoją indywidualność pragnie to wyra­zić przede wszystkim w seminarium, ponieważ mówi się "źrenica oka biskupa". Ale to "oko biskupa" jest tylko symbolem zastępczym. To jest źrenica dla całego Kościo­ła, całej wspólnoty ludu Bożego, którą wciąż patrzymy, patrzymy ku przyszłości. Pa­trząc ku przyszłości równocześnie patrzymy także i w swoją własną przeszłość, któ­ra kiedyś zaczęła się w seminarium i kiedyś była tą przyszłością. I wciąż ją przedłu­ża, wciąż ku niej zmierza, wciąż się nią staje. Coraz bardziej.

   To takie dodatki, posłowie do tego słowa, które i tak już było długie. Ale nie chcę więcej denerwować organizatorów mojej podróży, którzy wciąż mi mówią: "je­steśmy spóźnieni". Dlatego kończę.

Niech będzie pochwalony Jezus

Na zakończenie spotkania Ojciec Święty poświęcił przedmioty kultu re­ligijnego, w tym:

OBRAZ MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

Obraz został namalowany w Poznaniu przez profesora Andrzeja Kurzawskiego. Swoją treścią nawiązuje do objawień jakie miała s. Faustyna Kowalska. Obraz (olej na płótnie owym. 120x70 cm) powstał jako wotum dziękczynne za Miłosierdzie Bo­Że w Eucharystii, oraz za III pielgrzymkę Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski w 45. rocznicę powstania Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Obraz został zainstalowany w Domu Macierzystym Zgromadzenia w Myśliborzu. Dnia 1 sierpnia 1993 r. ks. Abp Marian Przykucki wniósł relikwie bł. S. Faustyny i erygował kościół pw. Świętego Krzyża i kaplicę Zgromadzenia Sióstr jako Myślibor­skie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

aktualizowano: 2012-07-18 14:40 | utworzono: 2008-06-06 22:14:05
Wszystkich rekordów: